Ptaszarnia

Wilkowskie knieje

To była pierwsza majowa wycieczka, w pełnym słońcu, temperaturze powyżej 20 stopni i po złaknionej wody okolicy. Wody deszczowej, bo tej rzecznej na razie jeszcze jest sporo.
Szliśmy wyschniętą droga rozjeżdżoną quadami. Gdyby nie one, droga byłaby całkiem przyjemna, a tak musimy uważać pod nogi, bo koleiny głębokie na dwadzieścia lub więcej centymetrów stanowią poważne wyzwanie dla naszych stawów skokowych. Chcemy się rozglądać, bo wiosna wystrzeliła jak z katapulty: rośliny podszyty spieszą się bardzo, żeby zdążyć urosnąć zanim drzewa odetną im dostęp do słońca. Takie na przyklad białodrzewy, potężne i piękne topole, wypuściły już miliardy małych listków, które z bliska są wprawdzie mechate, ale z daleka migoczą jak małe lusterka.

Topola białodrzew

Droga prowadzi nas w głąb czegoś, co Tolkien nazwałby może Fangorium, a mąż mówi: uważaj, niektóre z drzew wyglądają na zupełnie zdziczałe.
Fakt, poskręcane, omszałe, zabłocone. To ostatnie zawdzięczają oczywiście quadom. Przechodząc obok jednego z pochyłych drzew dostrzegam długa rysę, jakby ktoś wrył się w biedaka metalem. Leciutko się uśmiecham - nie życzę nikomu źle, ale te ryczące maszyny, przejeżdżające czasem o centymetry ode mnie, doprowadzają mnie do szału.


Świat zupełnie oszalał - ludzie tak uzależnili się od zdobyczy techniki, że nawet w miejscu tak odosobnionym i dzikim nie są w stanie uszanować jego mieszkańców.
Z podziwem patrzę na łabędzie gniazdujące po drugiej stronie odnogi rzecznej. Ogromne gniazdo wygląda tak, jakby wychowało już niejedno pokolenie. Pamiętamy je zresztą z zeszłego roku - też gniazdowała tam para, ciekawe czy ta sama? Samiec jest imponujący i po prostu piękny. Samiczkę, chyba znacznie mniejszą, widzimy niezbyt dobrze, z oddali, ale nie chcemy jej zakłócać spokoju. I tak nie ma go za wiele.



Komentarze

Najnowsze wpisy na blogu


#Wisła #las #ptaki #wiosna