Puszczyk Maciek
Przez kilka lat mieliśmy przyjemność spotykać go w tym samym miejscu, siedzącego w dziupli i podsypiającego z nosem wystawionym do słońca. Nazywaliśmy go Maćkiem.
Wypatrzyłam go kiedyś, gdy rozmawialiśmy o sowach i o tym, jak trudno je wypatrzeć.
Trwał na swym posterunku jesień, wiosnę i zimę. Latem się gdzieś ulatniał. Aż przyszedł dzień, gdy go nie zastaliśmy w jego ulubionym miejscu: pień w którym rezydował się przewrócił.
Aut.MISBetley, CC-BY-NC
Komentarze
Last 3 posts