Lepnica bezłodygowa (Silene acaulis)
Poduszkowy pokrój to klasyczna strategia roślin wysokogórskich – zatrzymuje ciepło, ogranicza utratę wody i chroni przed wiatrem. Wnętrze poduszki bywa kilka stopni cieplejsze niż otoczenie, co czyni ją mikrosiedliskiem dla owadów.
Dawno jej nie widziałam. Dawno nie byłam w Wysokich Tatrach. PESEL i te rzeczy. Ale w tym roku się udało: wyjechaliśmy na dwa tygodnie w góry, przy czym drugi tydzień spędziliśmy w słowackich Tatrach, nocując powyżej 1660 m.n.p.m. Startowanie z tej wysokości ułatwia zdobywanie kolejnych.
Lepnica bezłodygowa (Silene acaulis) to roślina arktyczno-alpejska – rośnie w Arktyce oraz w wysokich górach Europy (w tym w Alpach, Karpatach, Tatrach), Azji i Ameryki Północnej, zazwyczaj na skałach, rumowiskach i ubogich glebach powyżej górnej granicy lasu.

Tworzy gęste, poduszkowate kępy złożone z setek drobnych, gęsto ułożonych pędów zakończonych pojedynczymi kwiatami. To zresztą jest ważna cecha gatunkowa. Każdy z licznych, krótkich pędów tworzących poduszkę wytwarza pojedynczy, szczytowy kwiat na bardzo krótkiej szypułce. Z daleka wygląda to jak poduszeczka do szpilek, w którą wkłuto dziesiątki czy setki szpilek o różowych główkach. Dopiero z bliska widać, z czego naprawdę składa się poducha.

To interesująca roślinka,klasyczny przykład gatunku arktyczno-alpejskiego, radzącego sobie zarówno w chłodnym, ale stosunkowo łagodnym klimacie nadmorskiej tundry (gdzie roślina schodzi niemal do poziomu morza, a czynnikiem ograniczającym nie jest wysokość n.p.m., ale szerokość geograficzna i klimat) jak i w skrajnie surowych warunkach wysokogórskich. Kluczowe znaczenie ma bowiem brak konkurencji drzew i krzewów, a także wspomniana wcześniej budowa poduszkowa.
Taka strategia chyba sprzyja lepnicy bezłodygowej, bo poduszki są bardzo długowieczne. Znane są nawet kilkusetletnie lepnice bezłodygowe.* Aż korci człowieka, aby traktować je jako jeden organizm! Rosnąc, nie tworzy jednej grubej łodygi, tylko bez przerwy rozgałęzia się u podstawy — każdy nowy pęd jest klonem tego samego genotypu. To ta sama strategia co u koralowców czy grzybni: jeden organizm, ale rozproszony na setki fizycznie odrębnych modułów.
Czyli jednak jeden organizm? Jak drzewo? Tak, ale w typowym przypadku, młodej czy dojrzałej i niepofragmentowanej poduszki. To dokładnie jeden organizm, analogicznie do drzewa. Jeden system korzeniowy, jedna sieć naczyniowa, woda i składniki odżywcze krążą między wszystkimi pędami tak samo, jak sok krąży między gałęziami dębu.
Różnica jest czysto architektoniczna — drzewo inwestuje w jedną dominującą oś pionową, poduszka w setki równorzędnych, niskich pędów — ale to wciąż ten sam model: jeden osobnik, modularnie rozgałęziony.
Starsze poduchy tracą tę jednorodność. Mechanizm jest dość prozaiczny: najstarsze pędy, te w samym centrum poduszki, są też najbardziej zacienione przez młodsze, zewnętrzne pędy, które rosną na zewnątrz w stronę światła. Stara poduszka, która wygląda z zewnątrz jak jedna zwarta okrągła kępa, w środku bywa już martwa lub podzielona na kilka niezależnych wysp — wciąż genetycznie identycznych, ale już fizjologicznie autonomicznych.
Może tak musi być, że im dłużej coś trwa jako jedność, tym ta jedność jest bardziej pozorna, podtrzymywana raczej przez kształt i pamięć formy niż przez realne połączenie.
- Benedict A.D., The Naturalist's Guide to the Southern Rockies: Colorado, Southern Wyoming, and Northern New Mexico, Cloud Ridge Publishing, 2008.
Najnowsze wpisy na blogu
Previous !