Forsycje w parku
Pierwsze forsycje w Parku Krasińskich, fot. MISBetley /CC-BY/
A zatem już zakwitły forsycje🌾, choć widziałam je tylko w Parku Krasińskich, gdzie wybraliśmy się w niedzielę na spacer. Zapomnieliśmy, że to dzień Półmaratonu Warszawskiego i wpadliśmy prawie w sam środek. A kiedy już wleziesz w maraton, to trudno się z niego wydostać, bo jest bardzo kręty. Chcieliśmy dojść nad Wisłę i wrócić tramwajem, w sumie mamy już swoje lata, ale to wcale nie było proste. Do tego ta koszmarna muzyka — miejscami nawet rześka i rytmiczna, ale chwilami to był po prostu hałas.
Gdybym miała biec w takim huku i krzyku, to bym pewnie po piętnastu minutach zrezygnowała. Trasa była chyba średnio przygotowana, bo sama widziałam jakąś niezbyt mądrą dziewczynę, która o mało nie spowodowała jakiegoś wypadku, włażąc pod nogi biegnącym. Ale co ja się tam znam, może to standard?
Półmaraton Warszawski marzec 2026, aut. MISBetley, /CC-BY/
Blog postawiony, więc pewnie zacznę niedługo wrzucać wpisy o zwierzakach i roślinach. Pora po temu dobra, bo wiosna już przebiera nogami, żeby wreszcie przepędzić zimno. Choć na razie prognozy niezbyt dobre. No cóż, jak to w Polsce, miało być pięknie, a wyszło jak zwykle.
A może się mylę i będzie ładnie? Przynajmniej na Wielkanoc? 🐤🐤🐤🐤
Kliknij, żeby skomentować
3 najnowsze wpisy